Sezon dopiero co się zakończył, ale my już myślimy o kolejnym. Stąd zakup lekkiego, czterokołowego wózka, na którym mamy zamiar rozpocząć treningi na jesieni. Sprzęt został przetestowany przez Adriana i team miśków w składzie: Happy, Tosia, Misha i Will, a na ostatnich 200 metrach przeze mnie jako pasażera i Sakrę - straż przyboczną. Testy wypadły pomyślnie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Will. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Will. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 18 marca 2012
niedziela, 20 listopada 2011
Listopadowy weekend pod psem
Dwa weekendowe dni niemal w całości poświęciliśmy psiakom. Mieliśmy do skończenia trochę jesiennych porządków na ogrodzie więc psy cały czas nam towarzyszyły. Poza tym trzeba było porządnie wysprzątać kojce i psiarnię, dosypać świeżej słomy do bud, odrobaczyć futra no i oczywiście zrobić treningi. Po ostanich chłodnych dniach weekend był dość ciepły.
W sobotę Adrian pojechał najpierw z Mayą i Izzie. Izzie nieco słabiej niż ostatnio, ale raz: trasa była cięższa i dwa: wyczuliśmy, że nie lubi takiej wilgotnej, "zgniłej" pogody. Potem dwójka Happy i Will. Wiluś przy Happy trochę nie wyrabiał mimo, że biega ona od niedawna i nie ma jeszcze kondycji, ale nadrabia to zdecydowanie chęciami. W niedzielę temperatura ponad 8 stopni więc i tempo słabsze. Adrian pojechał tylko z Mayą i Izzie, a ja tym czasie pobiegałam ze szczeniakami po lesie. Widzieliście kiedyś takie trzymiesięczne szczeniaki, których nie interesuje węszenie, kopanie i gryzienie różnych rzeczy tylko bieg pędem naprzód jak najszybciej? To właśnie Wichi i Ruby :) Nie nadążam za nimi i chyba będę musiała popracować nad kondycją bo są coraz szybsze. Bardzo nam zależało żeby zabierać maluchy od początku na treningi, w ten sposób oswoiły się z sytuacją i nauczyły ładnie jeździć samochodem.
Po powrocie Adrian zrobił jeszcze trening biegowy, na który zabrał Happy. Biedactwo nie mogła przeżałować, że nie była na treningu. Happy jest teraz zdecydowanie naszym najlepiej i najchętniej biegającym miśkiem.
A na koniec Wichita i Ruby na kilku zaległych zdjęciach z MP w Lipuszu.
piątek, 11 listopada 2011
11.11.11
Tą szczególną datę uczciliśmy...treningiem :)
Po ciężkich dla psiaków i mushera Mistrzostwach Polski postanowiliśmy zrobić kilka dni przerwy aby psiaki doszły trochę do siebie. W ciągu tych czterech dni robiło się coraz chłodniej a psy powoli zaczęła roznosić energia. Dzisiaj pogoda na trening była wręcz wymarzona: słonecznie, chłodno i sucho. Bardzo byliśmy ciekawi jak pobiegnie Izzie, która ostatnio nie dawała z siebie wszystkiego.
Adrian na hulajnodze z Mayą i Izzie:
dystans - 4600 m (leśny, dukt, polna droga, kilka łagodnych podjazdów)
czas - 9:57
średnia - 28,1 km/h
maksymalna - 37,2 km/h
Trening był bardzo udany a Izzie dawała czadu jak za starych, dobrych czasów :) i co najważniejsze pracowała i ciągneła przy niewielkiej tylko pomocy ze strony Adriana. Mamy nadzieję, że jej spadek formy był przejściowy, zobaczymy jeszcze tylko jak będzie z powtarzalnością wyników.
Później Adrian pojechał jeszcze z czwórką: Happy, Tosia, Will i Misha i zrobił z nimi całkiem przyzwoitą średnią ok. 20km/h na niespełna czterokilometrowej trasie. Najlepiej pobiegła Happy, która miała przymusową przerwę po przebytej pod koniec sierpnia sterylizacji.
Po ciężkich dla psiaków i mushera Mistrzostwach Polski postanowiliśmy zrobić kilka dni przerwy aby psiaki doszły trochę do siebie. W ciągu tych czterech dni robiło się coraz chłodniej a psy powoli zaczęła roznosić energia. Dzisiaj pogoda na trening była wręcz wymarzona: słonecznie, chłodno i sucho. Bardzo byliśmy ciekawi jak pobiegnie Izzie, która ostatnio nie dawała z siebie wszystkiego.
Adrian na hulajnodze z Mayą i Izzie:
dystans - 4600 m (leśny, dukt, polna droga, kilka łagodnych podjazdów)
czas - 9:57
średnia - 28,1 km/h
maksymalna - 37,2 km/h
Trening był bardzo udany a Izzie dawała czadu jak za starych, dobrych czasów :) i co najważniejsze pracowała i ciągneła przy niewielkiej tylko pomocy ze strony Adriana. Mamy nadzieję, że jej spadek formy był przejściowy, zobaczymy jeszcze tylko jak będzie z powtarzalnością wyników.
Później Adrian pojechał jeszcze z czwórką: Happy, Tosia, Will i Misha i zrobił z nimi całkiem przyzwoitą średnią ok. 20km/h na niespełna czterokilometrowej trasie. Najlepiej pobiegła Happy, która miała przymusową przerwę po przebytej pod koniec sierpnia sterylizacji.
wtorek, 11 października 2011
Po Zdunowicach
Zaczęło się pechowo. W piątek przed wyjazdem zauważyliśmy, że Izzie jest nieco apatyczna i ma gorączkę oraz bolesność i opuchliznę uszka i niewielka rankę na nim. Coś musiało ją użreć i wdała się infekcja. Tak więc zamiast na zawody udaliśmy się do weta. Dostała leki przeciwzapalne i antybiotyk na miejscu oraz na wynos i pozwolenie na wyjazd. Z opóźnieniem, ale udało nam się wybrać. Wieczorem na szczęście temperatura spadła a nazajutrz rano po gorączce nie było śladu. Apetyt na szczęście cały czas jej dopisywał. Postanowiliśmy wystartować tradycyjnie w D1 (w razie gdyby Izzie miała nadal gorączkę była opcja SC1 z Mayą).
Poszło na szczęście dobrze i zajęliśmy 2 miejsce ustępując pola jedynie bardzo szybkiemu w ten weekend zaprzęgowi naszego kolegi Tomka Dobrowolskiego. Zaś Jola zaliczyła bardzo udany występ w D1 w Lidze Zaprzęgowej z naszymi Tosią i Willem.
Pogoda dopisała (trochę słonka, trochę deszczu) a my spędziliśmy wspaniały weekend w gronie przyjaciół, spotkaliśmy się też z tymi daaawno niewidzianymi :) Zawody w Zdunowicach zaliczam do jednych z najlepszych w kalendarzu imprez zaprzęgowych. Nieprzypadkowo pojawilismy się tam już po raz trzeci. Ciekawe trasy, fajne warunki, ładna oprawa i całkiem miłe nagrody :) A już za miesiąc mamy nadzieję gościć po raz kolejny na pięknych Kaszubach, tym razem na Mistrzostwach Polski w Lipuszu.
I jeszcze ... last but not least - ze Zdunowic przyjechały z nami dwie nowe lokatorki :)
Poszło na szczęście dobrze i zajęliśmy 2 miejsce ustępując pola jedynie bardzo szybkiemu w ten weekend zaprzęgowi naszego kolegi Tomka Dobrowolskiego. Zaś Jola zaliczyła bardzo udany występ w D1 w Lidze Zaprzęgowej z naszymi Tosią i Willem.
![]() |
| Adrian, Maya i Izzie na starcie |
![]() |
| ... i na mecie (fotki Asia Kemuś) |
Pogoda dopisała (trochę słonka, trochę deszczu) a my spędziliśmy wspaniały weekend w gronie przyjaciół, spotkaliśmy się też z tymi daaawno niewidzianymi :) Zawody w Zdunowicach zaliczam do jednych z najlepszych w kalendarzu imprez zaprzęgowych. Nieprzypadkowo pojawilismy się tam już po raz trzeci. Ciekawe trasy, fajne warunki, ładna oprawa i całkiem miłe nagrody :) A już za miesiąc mamy nadzieję gościć po raz kolejny na pięknych Kaszubach, tym razem na Mistrzostwach Polski w Lipuszu.
I jeszcze ... last but not least - ze Zdunowic przyjechały z nami dwie nowe lokatorki :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









