Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radków. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 lutego 2013
Nieoczekiwany koniec sezonu
Naszą ostatnią wyścigową imprezą w sezonie miały być na początku marca Mistrzostwa Polski w Radkowie. Bardzo się cieszyliśmy na ten wyjazd, cały czas mając w pamięci ubiegłoroczne, wspaniałe zawody. Niestety z powodu niedostatecznych warunków śnieżnych zawody odwołano a Mistrzostwa Polski zostały przeniesione na ten weekend do ... Zuberca na Słowacji, gdzie w zeszłym roku mieliśmy przyjemność gościć na Mistrzostwach Świata WSA.
Z racji tego, że zawody w Zubercu zaplanowano już tydzień po ME w Niemczech, organizacyjnie wyjazd ten byłby dla nas dość karkołomny, tym niemniej pewnie stanęlibyśmy na głowie żeby doszedł do skutku. Sytuacja wyjaśniła się dość nieoczekiwanie już w poniedziałek po przyjeździe z Niemiec gdy Adriana rozłożyło przeziębienie z wysoką gorączką :/
I tak oto na ME w Haidmuhle zakończyliśmy krótki sezon wyścigowy na śniegu :(
Wszystkim startującym w Zubercu życzymy ...GOOD MUSH!!!
Relacja i wyniki live z Zuberca na stronie SLEDDOG SK
wtorek, 7 lutego 2012
Mistrzostwa Polski Radków/Karłów (4-5.02.2012)
Jeszcze dobrze nie zdążyliśmy się ogarnąć po naszym ostatnim wyjeździe i nawet do końca się nie rozpakowaliśmy a tu już trzeba było ruszać w Góry Stołowe na zawody zorganizowane przez klub Husky Fun. Do Karłowa przybyliśmy od strony Radkowa, pokonując malownicze serpentyny, w piątkowe słoneczne i mroźne południe. Temperatura poprzedniej nocy spadła tu do minus 30 stopni więc mieliśmy pewne obawy związane z psami i autem, ale na szczęście kolejne noce były już cieplejsze - jedynie skromne minus 20 stopni.
W sobotę rozpoczęcie zawodów nieco się przesunęło i start mieliśmy dopiero koło godziny 13, więc gdy tylko Adrian przygotował sanie wpadliśmy na genialny, jak nam się wtedy wydawało pomysł, obejścia trasy dla klasy D. Ponad 6 km szybkim tempem, po miejscami średnio ubitym śniegu, dało nam się mocno we znaki, i chyba odbiło się negatywnie na kondycji Adriana podczas startów. Ale widoki na Szczeliniec i otaczające go wzniesienia były przepiękne :)
Przyszła pora startów. Nasz team wyruszył jako szósty. Z psami na smyczach udało nam się idealnie podejść na start - nie musiały długo czekać, denerwować się i tracić energii. Trochę się niepokoiłam wiedząc, że czekają ich dwa spore podbiegi i fragmenty trasy z ciężkim, zmielonym śniegiem więc wiedziałam, że łatwo nie będzie. Na mecie Adrian zameldował się z czwartym czasem tracąc tylko 9 sekund do trzeciego Mateusza Juszczyka, więc nie było źle. Teamy Filip i Mateusz Surówka, co było do przewidzenia, były poza zasięgiem.
Drugiego dnia mieliśmy jeszcze nadzieje na odrobienie strat, ale biegło się ciężej a nogi zapadały w śnieg więc Adrian nie bardzo mógł pomóc naszym małym suniom, które też nie miały na tyle sił by go uciągnąć. Czas mieliśmy gorszy o prawie 40 sekund i powiększyliśmy stratę do rozpędzającego się w sezonie zimowym teamu Mateusza o ponad minutę zajmując ostatecznie miejsce tuż poza podium.
Po ceremonii zakończenia nie pozostało nam nic innego jak wykaraskać się ze stake-outu pod Szczelińcem, co nie było najprostsze i łagodniejszym już zjazdem udać się w kierunku Kudowy.
Dziękujemy klubowi Husky Fun za fajne zawody, Krzysiowi Janeckiemu, Mariuszowi Kostrzewie i Rakocy Team za możliwość skorzystania ze sprzętów do smarowania płóz, Powiatowi Szczecineckiemu za możliwość wystartowania w tych zawodach i jak zwykle naszej rodzince, która zatroszczyła się w tym czasie o pozostałe psy i domek.
W sobotę rozpoczęcie zawodów nieco się przesunęło i start mieliśmy dopiero koło godziny 13, więc gdy tylko Adrian przygotował sanie wpadliśmy na genialny, jak nam się wtedy wydawało pomysł, obejścia trasy dla klasy D. Ponad 6 km szybkim tempem, po miejscami średnio ubitym śniegu, dało nam się mocno we znaki, i chyba odbiło się negatywnie na kondycji Adriana podczas startów. Ale widoki na Szczeliniec i otaczające go wzniesienia były przepiękne :)
Przyszła pora startów. Nasz team wyruszył jako szósty. Z psami na smyczach udało nam się idealnie podejść na start - nie musiały długo czekać, denerwować się i tracić energii. Trochę się niepokoiłam wiedząc, że czekają ich dwa spore podbiegi i fragmenty trasy z ciężkim, zmielonym śniegiem więc wiedziałam, że łatwo nie będzie. Na mecie Adrian zameldował się z czwartym czasem tracąc tylko 9 sekund do trzeciego Mateusza Juszczyka, więc nie było źle. Teamy Filip i Mateusz Surówka, co było do przewidzenia, były poza zasięgiem.
Drugiego dnia mieliśmy jeszcze nadzieje na odrobienie strat, ale biegło się ciężej a nogi zapadały w śnieg więc Adrian nie bardzo mógł pomóc naszym małym suniom, które też nie miały na tyle sił by go uciągnąć. Czas mieliśmy gorszy o prawie 40 sekund i powiększyliśmy stratę do rozpędzającego się w sezonie zimowym teamu Mateusza o ponad minutę zajmując ostatecznie miejsce tuż poza podium.
Po ceremonii zakończenia nie pozostało nam nic innego jak wykaraskać się ze stake-outu pod Szczelińcem, co nie było najprostsze i łagodniejszym już zjazdem udać się w kierunku Kudowy.
Dziękujemy klubowi Husky Fun za fajne zawody, Krzysiowi Janeckiemu, Mariuszowi Kostrzewie i Rakocy Team za możliwość skorzystania ze sprzętów do smarowania płóz, Powiatowi Szczecineckiemu za możliwość wystartowania w tych zawodach i jak zwykle naszej rodzince, która zatroszczyła się w tym czasie o pozostałe psy i domek.
| fot. Zbyszek Kunert |
czwartek, 5 stycznia 2012
Nowy Rok - nowe plany
Cieszymy się, że 2011 rok już za nami. Mimo kilku sportowych sukcesów nie był dla nas zbyt udany.
Odszedł od nas pierwszy pies - Gia, i bardzo mocno to przeżyliśmy, potem zachorowała Happy, a koniec roku to już festiwal problemów z Izzie i Mayą w rolach głównych.
Kłopoty z psiakami sprawiły, że ostatnio nasze treningi nie były regularne i teraz mamy bardzo mało czasu na porządne przygotowanie się do zawodów na śniegu. O ile wogóle śnieg gdzieś napada i zdoła się utrzymać. Do tego, na nasze nowe sanki przyjdzie nam chyba czekać dłużej niż się spodziewaliśmy.
Tak czy siak w nowy rok wkraczamy z nowymi planami. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli chcemy wybrać się na cztery imprezy na śniegu:
- Tri Studne (Czechy)
- Decinsky Snieznik (Czechy)
- Radków: Mistrzostwa Polski
- Zuberec: Mistrzostwa Świata WSA na Słowacji
Nie zważając na pesymistyczne prognozy i różnej maści problemy nareszcie regularnie trenujemy i przygotowujemy się logistycznie.
Odszedł od nas pierwszy pies - Gia, i bardzo mocno to przeżyliśmy, potem zachorowała Happy, a koniec roku to już festiwal problemów z Izzie i Mayą w rolach głównych.
Kłopoty z psiakami sprawiły, że ostatnio nasze treningi nie były regularne i teraz mamy bardzo mało czasu na porządne przygotowanie się do zawodów na śniegu. O ile wogóle śnieg gdzieś napada i zdoła się utrzymać. Do tego, na nasze nowe sanki przyjdzie nam chyba czekać dłużej niż się spodziewaliśmy.
Tak czy siak w nowy rok wkraczamy z nowymi planami. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli chcemy wybrać się na cztery imprezy na śniegu:
- Tri Studne (Czechy)
- Decinsky Snieznik (Czechy)
- Radków: Mistrzostwa Polski
- Zuberec: Mistrzostwa Świata WSA na Słowacji
Nie zważając na pesymistyczne prognozy i różnej maści problemy nareszcie regularnie trenujemy i przygotowujemy się logistycznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


